- Welcome gift
Kolejna wizyta po dłuższej przerwie, ale tu się nic nie zmieniło: do bólu poprawny japoński hotel lotniskowy, czyli wszystko sprawnie, przewidywalnie i z należytymi ukłonami, ale sam obiekt przypomina architekturą i stylem wielkie amerykańskie Hiltony z czasów "Dynastii". Pokoje już mocno przestarzale, ale nienagannie utrzymane - nie zmieniły się odkąd pamiętam. Jest czajnik, brak ekspresu, łazienka z wanną zamiast typowego prysznica. Czysto, funkcjonalnie i tyle. Za to dużą zaletą hotelu jest 1) porządna siłowania czynna całą dobę; 2) porządny pełnowymiarowy, kryty basen i sauny, czynne do 22; 3) darmowy i dobrze zorganizowany shuttle na lotnisko, do stacji kolejowej i centrum handlowego w samej Naricie. Ze śniadania tym razem nie korzystałem, bo czekało mnie salonikowanie. Na voucher powitalny można było wybrać piwo, wino, softy, kawę, itp.