- Early check-in
- Welcome gift
- Fruit plate / sweets
bardzo wczesny check-in, jakieś czekoladki jako wstawka, drink powitalny Zdecydowanie tak. To był najlepszy hotel w jakim byłem pod względem desingu i dbałości o szczegóły, z mnóstwem nawiązań do lokalnej kultury. Nawet jest stolik dostosowany do gry w cognak (są też kulki do gry). Przestrzenie wspólne równie ładne, w kilku miejscach świetny widok na nowy, drugi najwyższy budynek świata (Merdeka 118) i wieżę telewizyjną, natomiast Petronas Twin Towers jest w zasadzie niewidoczny. Na najwyższym piętrze ładny, przestronny basen, z dużą ilością zieleni. Śniadanie było dość tanie (47 złotych na osobę) i bardzo oryginalne, z bardzo dużą ilością akcentów lokalnych czy regionalnych, ale w nowoczesnym wydaniu, z niewielką ilością akcentów europejskich. To co zasługuje na największą uwagę to stacja live cooking, gdzie możemy zamówić zupę podawaną w kociołku, wybierając jeden z kilku zestawów makaronu z dodatkami oraz różnych wielkości krewetki (można też zamówić jajka, ale to mniej istotne). Kucharz gotuje to na naszych oczach we wrzątku (dość szybko), odcedza i zalewa bulionem (są różne do wyboru, ostre i nieostre) i wbija jajko. Poza tym w restauracji składniki do przygotowania Nasi Lamak oraz różne produkty z matcha (desery, pieczywo). Ogólnie liczba nowości przekroczyła moje zdolności poznawcze i żołądkowe, więc dużej części nie zapamiętałem i nie spróbowałem. Drink powitalny bez żadnego vouchera, a na pokój, do wyboru wino, piwo, mocktail - i ten ostatni bardzo nijaki. Sam bar ładny z niezłym widokiem. Jak na Indigo zaskakująco duży pokój