To jeden z tych hoteli, które wybiera się nie dlatego, że się chce, tylko musi chcąc przespać się w okolicach lotniska z Bazylei. To znaczy z grubsza sensowne opcje (w ramach programu) są ze trzy: recenzowany przybytek i znajdujący się w tym samym francuskim miasteczku droższy Mercure oraz regularny Ibis (zwykle o kilkanaście euro droższy od tego Ibisa) po stronie szwajcarskiej w kierunku Bazylei. Dla hardcorowców jest też F1 prawie przy samym lotnisku, ale nie - dziękuję. Reszta już albo dalej albo dużo drożej w samej Bazylei. Ad rem: hotel oferuje bezpłatny shuttle ale tylko NA LOTNISKO, warto to wiedzieć (ja wiedziałem, bo sprawdziłem przed rezerwacją i jest to standard w innych okolicznych hotelach także), czyli Z LOTNISKA trzeba dotrzeć samemu: wybór padł na Bolta, którym dojechałem z sympatycznym kierowcą z Bośni za niecałe 12 euro (Uber pokazywał mi dużo droższą opcję od strony szwajcarskiej i nijak nie pozwalał wybrać odbioru po stronie francuskiej). Możliwe, że jest jakaś opcja autobusowa ale wieczorem i po całym dniu podróży nie mialem ochoty czekać i się w to bawić. Bardzo daleko nie jest, więc jak ktoś się uprze można pewnie i na nogach, ale tylko może połowa kilku km trasy ma jakieś chodniki jest to więc risky zwłaszcza po zmroku (plus ew. ryzyko mandatu) . Do recepcji dotarłem tuż po 22, powitała mnie zaspana recepcjonistka i kompletna cisza w lobby (dzień świąteczny we Francji). Szybko dostałem kartę i zmęczony poszedłem do pokoju ustalając transfer na lotnisko na 8:30 następnego dnia. O statusie ani słowa ale świadomie nawet nie przeciągałam rozmowy - pewnie gdybym poprosił zrobiłaby mi herbatę czy nalała jakiegoś sikacza w barze. Pokoje ok - trochę bardziej fikuśne niż standardowo w Ibisach ale bez żadnego halo - na plus czysto, działało ogrzewanie A/C, dobre Wifi. W cenie pobytu wliczone śniadanie w formie raczej minimalistycznego bufetu - czyli typowa francuska opcja. Na plus maszyna do wyciskania świeżego soku pomarańczowego, jeśli ktoś go pije. Ok 8.30 umówiony shuttle się nie pojawił, więc dopytałem i chwile czekałem. Ostatecznie recepcjonista chwycił za kluczyki i zawiózł mnie na lotnisko prywatnym samochodem bo coś im tam nawaliło w koordynacji - reakcja też na plus