- Free breakfast
- Late checkout
- Welcome gift
Upgrade (patrz inne uwagi), Ňõniadanie, p√≥Ňļne wymeldowanie (znaczy sińô, byŇāa oferta w liŇõcie od managera - wychodziŇāem o 7 rano), turnover serwis, voucher na drinka (zdjńôcie pokazuje co moŇľna zam√≥wińá - nie ma rozr√≥Ňľnienia na statusy). WejŇõcie do hotelu bardziej przypomina rampńô zaŇāadunkowńÖ w markecie, ale w Ňõrodku juŇľ widańá te 5 gwiazdek. Trochńô trudno znaleŇļńá pok√≥j, bo korytarze sńÖ krńôte, a do mojego musiaŇāem dodatkowo pokonańá schody. Ale pok√≥j bardzo przyjemny, z jakimŇõ tam widokiem na nabrzeŇľe. W Ňāazience ciekawy jest prysznic, mam 180 cm wzrostu i na Ňõrodku ukoŇõnego sufitu miaŇāem ze 3 centymetry zapasu, dla wyŇľszych os√≥b moŇľe to byńá pewien problem. A i pierwszy raz sińô spotkaŇāem czymŇõ takim jak "bedsocks" zamiast kapci, bo te drugie to wiele Ňõmieci z plastiku - tylko Ňľe te skarpetki nie wyglńÖdajńÖ na baweŇānńô...ŇĀ√≥Ňľko bardzo wygodne, wińôc po trudach dnia dobrze sińô spaŇāo, z jednńÖ uwagńÖ - w hotelu nie ma klimatyzacji, jest wentylacja, kt√≥ra chodzi gŇāoŇõno, a w pokoju nie ma Ňľadnego sterowania. Rano na Ňõniadaniu widziaŇāem najwińôkszy Sajgon jaki zdarzyŇāo mi sińô widzieńá w hotelu o 6:30 rano, stńÖd kiepskie zdjńôcia, z 90% miejsc o tej porze byŇāo zajńôtych (a o 6:30 zaczynajńÖ wpuszczańá). Dwa autobusy emeryt√≥w ruszaŇāy do Milford... samo Ňõniadanie rozczarowujńÖce, niewielki wyb√≥r - pieczywo tylko tostowe. MoŇľna byŇāo zam√≥wińá dania z jajek (karteczkńÖ z numerem pokoju) a takŇľe lepsze kawy (za wińôkszoŇõńá rzeczy dopŇāata 1 dolar, jak roŇõlinne mleko czy podw√≥jny shot - oczywiŇõcie kartka z numerem pokoju). SńÖ teŇľ dostńôpne dwie Ňõredniej wielkoŇõci jacuzzi na zewnńÖtrz, aczkolwiek nie wyglńÖdajńÖ zbyt zachńôcajńÖco patrzńÖc na okolicńô. A i bardzo podobaŇā mi sińô patent zakarty w pstryczku... Z ciekawostek, miedzy 16:30 a 17:30 oraz 21 i 22 w barze sńÖ promocje i wino kosztuje mniej wińôcej tyle ile na mieŇõcie.