Pobyt rezerwował kumpel celem spalenia wygasających punktów, więc bez statusu, który z resztą w Ibisach ma marginalne znaczenie. Budynek hotelu nawiązuje do lokalnej tradycyjnej architektury, położenie jest centralne, z resztą Warzazat to relatywnie małe miasto i prawie wszędzie można dojść spacerem. Tuż obok hotelu znajduje się stara kazba, do głównego placu miasta jakieś 10 min spokojnym spacerem. Pokoje typowo Ibisowe, więc brakuje lodówki czy czajnika. Na plus nieduży balkon z widokiem na kazbę oraz normalna łazienka zamiast plastikowego standardu w wielu innych ibisach. Zaletą jest też standardowy check-in już od 12 a nie od 15. W hotelu bar i świetny, duży basen z łóżkami w ogrodzie. Praktycznie cały dzień jest pusty. Śniadania w formie bufetu - typowo "ibisowe" więc cudów nie ma, ale jest trochę lokalnych smaków i tradycyjnego pieczywa. Obsługa miła, pomocna. Można za darmo wypożyczyć rowery miejskie. W ciągu dnia hotel jest praktycznie pusty, gdyż większość gości to grupy z objazdowych wycieczek, które przybywają tu między 18-20 i wyjeżdżają rankiem. Jeśli komuś się nie spieszy warto więc trochę później zejść na śniadania - przez te grupy ok. 7-8 panuje największy tłok.