- Free breakfast
- Lounge access
- Late checkout
- Welcome gift
- Fruit plate / sweets
upgrade do King Blue Bay Suite with Sea View, późne wymeldowanie do 17, wstawka powitalna, happy hour zamiast Lounge (nie mam pewności, czy to przywilej związany ze statusem). Nie piszę o darmowym śniadaniu, bo jest wliczone w każdą stawkę Świetny hotel z bardzo dobrą obsługą, ale jest kilka niedociągnięć. Na początku miałem trochę obaw, bo komentarze niektórych gości na temat hotelu pokazywały, że jest on mało prokonsumencki, ale brałem na poprawkę, że korzysta z niego specyficzna grupa klientów i część zarzutów odnosiła się tak naprawdę do biura podróży, ale z jakiegoś powodu goście obwiniali hotel o problemy z lotem, transferem, rezydentem, kosztem wycieczek fakultatywnych itd. (dopiero dzisiaj zauważyłem, że mamy recenzję na forum )Na miejscu bardzo miłe zaskoczenie. Już wcześniej widziałem, że dostałem upgrade i ten okazał się naprawdę świetny - dwupokojowy apartament z kuchnią, olbrzymim balkonem i widokiem na morze. Przy zameldowaniu specjalnie wezwano menedżera hotelu, żeby mnie powitał i oprowadził po hotelu, ale w pierwszej kolejności zaprosił mnie na drinka powitalnego. Później pamiętał mnie do końca pobytu i przy pytaniu o późne wymeldowanie znał nawet numer pokoju, sam proponował jeszcze późniejsze wymeldowanie. Przy wymeldowaniu inny recepcjonista dopytywał czy nie chcę zostać jeszcze dłużej. Poza tym hotel daje swoim gościom szczegółową, dopracowaną estetycznie mapkę z układem hotelu i ofertą restauracji (taka tam broszurka, a nie jakieś ksero).Sam hotel wygląda bardzo dobrze i z tego co pamiętam przeszedł niedawno gruntowną modernizację. W wielu punktach hotelu mamy widok na morze z jakąś błękitną laguną. Pokoje nowoczesne i komfortowe. Mój był wyposażony dodatkowo w mikrofalę i zestaw naczyń i sztućców, dwie łazienki i kilkadziesiąt metrów kwadratowych balkonu. W hotelu wielki, piękny i zadbany ogród oddzielający hotel od morza. Poza tym trzy baseny (w tym jeden dla dzieci i obok klub dziecięcy) i prywatna plaża. W basenach woda była na ogół jednak dość zimna, odczuwałem dyskomfort żeby tam wchodzić, cieplejsza była natomiast w morzu. Plaża nieszczególnie ładna, raczej sztuczna. Choć ogółem hotel robi dobre wrażenie, to miejscami widać sporo usterek, jak połamane płytki, powyciągane gniazdka, poszarpane tapety, głównie w korytarzach do pokoi. Najniższy poziom prezentuje chyba gastronomia, co nie znaczy, że jest jakoś dramatycznie źle. Na największą naganę zasługują drinki. W sumie to nikt mi nawet nie powiedział o happy hour, sam zauważyłem w apce w przewodniku pod ikoną "Executive Lounge", że od 19 do 20 jest coś takiego. W recepcji potwierdzili, a na barze o nic więcej nie pytali, więc to chyba dostępne dla każdego gościa. Drinki to jednak okrutne surogaty, robione aby szybciej i na odwal, nawet w ciągu dnia, gdy są płatne (a z tego co zauważyłem to w formule all inclusive jest jeszcze gorzej). Bardzo słaby jest też room service. Tu na uwagę zasługuje zautomatyzowanie zamówień w postaci aplikacji online. Wystarczy zeskanować kod QR w pokoju, zarejestrować się w apce i można zamawiać. Jedzenie natomiast marne, przypomina dania z gotowych mrożonek. Zresztą podobne doświadczenia mam z innych resortowych hoteli. W hotelu znajduje się kilka dodatkowych, tematycznych restauracji, m.in. turecka, azjatycka i z owocami morza. Odwiedziłem tylko turecką, jedzenie było naprawdę fajne, ceny jak w Polsce na mieście, czyli ze dwa czy trzy razy drożej niż w innych knajpach w Hurghadzie (za nieco za dużą kolację dla trzech osób z winem zapłaciłem 250 zł, na mieście za kolację w dobrym lokalu z dobrymi mocktailami zapłaciłem 90 zł). Jeśli chodzi o bufet śniadaniowy to był niezły, z rozbudowanymi egipskimi akcentami (falafel, chałwy, hummus, sosy na tahini, kiszonki, arabski chleb, ful medames). Sekcja z jajkami na zamówienie (obok gotowa szakszuka). Gofry, naleśniki, cinamon rolls na ciepło, oddzielny i rozbudowany bufet z wypiekami. Natomiast była mała różnorodność i wybór bardziej klasycznych dań, a niektóre mało smaczne, szczególnie jeśli chodzi o mięso (tego zresztą dość mało, głównie w formie kiełbasek i egipskich wędlin). Niezłe soki. I choć było okej, to zwykle śniadania w podobnych obiektach bywały lepsze. Również przy obecnym pobycie w Kairze to w Ramsesie czy IC bardziej mi się podobały.