- Late checkout
- Welcome gift
- Fruit plate / sweets
voucher na 15 euro, upgrade do King Premium Sea View Private Plunge Pool, wstawka, propozycja późnego wymeldowania już przy zameldowaniu Hotel jest fajny, ale jak rozważałem, żeby odpuścić noc/dwie z Kimptona na rzecz IC, w którym i tak miałem 4 kolejne noce, to uważam, że dobrze się stało, że tak nie zrobiłem. Kimpton na swój sposób był przyjemniejszym doświadczeniem, ale to może być kwestia indywidualnych preferencji.Hotel znajduje się blisko centrum turystycznego Agios Nikolaos, 15 minut spacerem od dworca, 5 minut od jeziora Wulismeni (gdzie koncentrują się różne knajpki), kilka metrów od morza, od którego przedzielony jest tylko jezdnią. Hotel nie ma własnej plaży ani infrastruktury - można skorzystać z publicznej plaży - przyjemna przejrzysta woda, czarny żwirek, choć trochę razi wybetonowane nabrzeże. Ale nie jest źle. Hotel posiada natomiast fenomenalny infinity pool (lepszy niż ten w Hilton Rijeka Costabella, bo dłuższy i bez wystających wysoko szyb ochronnych, imho widoczki też lepsze) na 5 piętrze, jest też drugi na 9 (tylko dla dorosłych) - choć wyżej, to jest mniejszy i robi gorsze wrażenie. Ceny w poolbarze rozsądne.Sam pokój dość przestronny, z prostym, zimnym wystrojem. Niemniej, na pewno jest dość komfortowo. Pewnym nieporozumieniem jest prywatny basenik... Dużo pokojów taki ma, ale jest on wybitnie niepraktyczny - woda w nim jest zimna, wewnątrz nie ma żadnego wygodnego siedziska, tylko gołe ściany, natomiast basen jest dość płytki - żeby się w nim zanurzyć to musiałbym to robić kosztem niekomfortowych pozycji. W rezultacie basenik nie nadaje się zupełnie do niczego i zamiast niego wolałbym po prostu mieć dodatkową przestrzeń na balkonie i lepszy widok bez potrzeby moczenia nóg. Części wspólne ładne, gustowne, choć budynek wygląda z zewnątrz niepozornie, to jest bardzo "przestrzennie".Śniadanie takie sobie. Takie trochę na poziomie polskiego Hamptona, nie widziałem tam niczego wyróżniającego się, pojedyncze akcenty kreteńskie/greckie. Z mniej typowych rzeczy - jajka po benedyktyńsku są z bemarów, w smaku takie sobie. Ale przynajmniej widok z restauracji fajny (śniadanie jest przy basenie). No i jak już wspominałem przy poprzedniej recenzji - śniadanie jest w cenie pokoju. Najmocniejszym punktem hotelu jest hipnotyzujący widok z basenu na 5 piętrze. Trudno nacieszyć oczy.