Hotel bardzo blisko lotniska, shuttle bus obslugiwany wspolnie z Aloftem, ktory jest za sciana. Odjazdy shuttle co pol godziny z hotelu o 00 i 30 po godzinie, akurat zalapalam sie od razu po przylocie i nie musialam dlugo czekac. Po drugiej stronie od hotelu jest centrum handlowe i pare knajp, wiec mozna skoczyc cos zjesc. Hotel pelen zalog roznych lini. Sniadanie za darmo dla wszystkich, nawet dosc przyzwoity wybor, w lobby kawa i herbata cala dobe. Pokoje podobno niedawno remontowane, ale w moim strasznie smierdzialo wilgocia od klimatyzacji, wiec ja natychmiast wylaczylam i otworzylam okno. Dostalam pokoj na samym krancu budynku na ostatnim pietrze, bokiem do ulicy, przodem na hotelowe podworko z basenem. Halas z ulicy spory, wiec odpada opcja spania z otwartym balkonem. W pokoju wszystko dzialalo, wygodne i w porzadku. Kosmetyki z serii cytrynowej, jakiejs nowej firmy, nie widzialam takich wczesniej. Polecilabym hotel ze wzgledu na bliskosc do lotniska, sklepy i jedzenie i obok, a takze mozliwosc dojscia na piechote do zielonej lini metra dwie przecznice dalej, sniadanie za darmo tez jest bonusem. Zapach z klimy troche mnie zniechecil, ale wszystko inne w porzadku. Mialam przeniesc sie do ALofta za sciana na druga noc, ale miedzy wieczorem, a porankiem cena wzrosla i wybralam inny hotel, opis nizej. Jakbys ktos chcial hotel przy samej stacji metra Mariposa, to polecam Hilton Garden Inn LAX/El Segundo, jest doslownie przy wiadukcie metra. Ja mialam pierwotnie zarezerwowanego Marriotta przy samym LAX, ale zrezygnowalam z niego na rzecz czegos ze sklepami i restauracjami obok hotelu. Zdjecia z hotelu: Z tylu widac Alofta. Basen i stoliki przy recepcji. Centrum handlowe po drugiej stronie ulicy.