- Free breakfast
Upgrade (lekko wymuszony, patrz nizej), sniadanie, woda, szybki internet, itp Salonik: Bardzo pluszowy i przyjemny, ale sporo dzieci bylo. Wieczorny bufet (17.30-19.30) ograniczony, przynosza do stolu na zamowienie dania na cieplo i zimno. Wybor napojow alkoholowych i bezalkoholowych. Herbaty tylko sypane, byc moze trzeba poprosic o torebke. Sniadanie slabe, najgorsza w zyciu jajecznica, omlety i inne dania na zamowienie 10 funtow. Po przyjsciu do hotelu o 15.00 okazalo sie, ze wybrany przez mnie pokoj z widokiem na ulice jest niedostepny, bo gosc pozostal w tym pokoju (albo dostal go ktos inny). Jedyny inny pokoj z widokiem na ulice byl wlasnie malowany i nie wiadomo kiedy bylby dostepny. Widzialam, ze recepcjonista denerwuje sie i nie wie co zrobic po tym jak wyrazilam swoje rozczarowanie sytuacja, wiec poprosilam, zeby znalazl mi lepszy pokoj. Dostalam executive z widokiem na nic (jak wiekszosc pokoi w tym hotelu). Pokoj w porzadku, duza lazienka, typowe wyposazenie Conrada, dodatkowe kosmetyki na zamowienie. Podobno jest tam Bluetooth i mozna podlaczyc swoje urzadzenie do glosnikow w TV i lazience, ale nie udalo mi sie tego dokonac. Sparowalam telefon z jakims urzadzeniem, ale nie udalo sie potem do niego polaczyc. Port USB tez nie dzialal. W Londynie jest tyle hoteli, ze na pewno mozna znalezc cos innego o podobnym standardzie, chyba ze komus zalezy na lokalizacji, ale za rogiem jest St. Ermins w podobnym standardzie, cenie i ma bardzo dobra opinie. Ja raczej nie planuje powrotu, wybralam ten hotel, bo byl nad District Line, ktora byla mi potrzebna tego wieczoru, a inne hotele byly rownie drogie. Rezerwowalam dzien wczesniej, wiec byl juz maly wybor. Kiedys mieli tam dobre zeberka w barze Blue Boar, polecam. Pracowalam obok tego hotelu (wczesniej byl to Intercontinental) i chodzilismy tam na lunch od czasu do czasu. Dla zbieraczy maskotek, w tym Conradzie sa pieski. Nie sadzilam tylko, ze takie duze. Zdjecie zrobione na sofie, wiec widac skale wielkosci.