- Welcome gift
- Fruit plate / sweets
Upgrade do pokoju z sofą (dużo większego od zwykłego), dwa kawałki ciasta, voucher na małe piwo\wino, list od „zespołu”
👑 Legend75 reports· Member since November 2026
UpgradedNo upgrade
Upgrade do pokoju z sofą (dużo większego od zwykłego), dwa kawałki ciasta, voucher na małe piwo\wino, list od „zespołu”
Upgrade do pokoju Executive (szlafrok+ekspres na kapsułki) na najwyższym piętrze, piwo butelkowe i przekąski, voucher na drinka, list od „zespołu”. Późne wymeldowanie do 16.
Według pani recepcjonistki największy pokój (505), voucher na wino\piwo softy\ późniejsze wymeldowanie (prosiłem o 16, pani powiedziała że domyślnie późne wymeldowanie jest o 17 i takie dostałem). Typowy Ibis, więc solidny i tani nocleg. Pokój rzeczywiście duży, z łóżkiem dla 3 osoby, mimo że niby przez covid sprzątanie tylko po prośbie na recepcji - mi pokój sprzątnięto bez tego. Fajną rzeczą jest bar 24h obsługiwany przez recepcję - przyjechałem około 0:30 po długiej podróży i niezbyt miałem ochotę na szukanie baru na kolejkę na dobranoc, a tak mogłem skorzystać z vouchera.Bardzo podstawowe śniadanie, niby dwa ekspresy do kawy ale działał jeden, więc były spore kolejki, szczególnie że też wodę na herbatę można było dostać tylko w nim.
Ponoć upgrade do junior suite (ale na drzwiach pisało Privilege), trufle premium, późniejsze wymeldowanie o 16.00, drink (softy, piwo, wino) Na wizytę w tym hotelu miałem ochotę od dłuższego czasu czytając bardzo entuzjastyczne opinie blogerów zaproszonych przez hotel przy okazji otwarcia kilka lat temu – ale cena, droższa od wielu pięciogwiazdowych, powodowała że mimo dość regularnych wizyt w Krakowie, korzystałem z innych hoteli. Teraz w pandemii cena noclegu spadła o ponad połowę, więc z tego skorzystałem. Na pewno zainwestowano sporo w projekt i wyposażenie wnętrz, ale wydaje mi się, że raczej robiono to dla wrażenia czy wyglądu, niż myśląc o funkcjonalności. Tak, "apartament" jest ładny, pomysł z obracanym telewizorem (albo do łóżka albo do kanapy) pomysłowy, ale jest sporo „ale”. Po pierwsze, szafa z telewizorem, lodówką, zestawem do parzenia herbaty jest duża, masywna i opiera się o koniec łóżka, które (może przez to) wydaje się krótsze niż standardowo i w połączeniu z wąskim przejściem z jednej strony, biurkiem blokującym dużą część przejścia z drugiej, obniżonym sufitem ze względu na klimatyzator z trzeciej powoduje, że człowiek leżąc czuje się lekko klaustrofobicznie. Po drugie, w łazience nie ma żadnego źródła ogrzewania a duże przeszklenie powoduje że jest w niej bardzo chłodno – i nawet po długiej kąpieli szybko się wychładza. Po trzecie, wyjście na taras jest wysoko nad podłogą i wymaga dużego kroku by ominąć parapety. Po czwarte, sterowanie klimatyzacją jest proste, ale dość długo zajęło mi skojarzenie, że otwarcie okna powoduje reset ustawień co, przy sympatycznej pogodzie i częstymi wizytami na tarasie powodowało że niezbyt byłem w stanie zrozumieć dlaczego ciągle mam domyślne ustawienia... I jeszcze kilka mniejszych uwag można by znaleźć.Muszę powiedzieć, że raczej do tego hotelu nie wrócę, bo najnormalniej w świecie nie jest warty „regularnej” ceny. Jeśli będę potrzebował czegoś w centrum, to zapewne będę korzystał z pobliskiego ibisa. Jeśli lokalizacja nie będzie grała roli, to skorzystam z Novotela West – który ma dużo lepszy stosunek cena\jakość.
up do Executive, vourcher (piwo\wino\mocniejsze alkohole), późniejsze wymeldowanie o 14:00, paczka bez(ów) Chyba najczęściej odwiedzam ten hotel w Warszawie – dobry dojazd do centrum, tanio, blisko do lotniska, blisko do oddziału mojej firmy, a w maju miał być dobry dojazd do Expo (gdzie miałem mieć konferencję).Bardzo solidny pobyt – (prawie)dokładnie to czego można się było spodziewać. Miła obsługa, smaczne śniadanie – chyba najlepiej rozwiązane w moim postcoviodwym doświadczeniu (centralna wyspa z większością asortymentu oraz dodatkowe stanowiska live-cooking i napoje). Szkoda tylko że przez ograniczenia epidemiologiczne przyjechałem do Warszawy niepotrzebnie – spotkania odwołane, spektakle też, a konferencja zrobiła się online.
voucher na małe piwo. Wchodząc do pokoju po zameldowaniu miałem flashback z pierwszej wizyty w orbisowskim hotelu (ze dwadzieścia lat temu Magóra w B-B). Tak samo wyglądające meble, ten sam oldschoolowy kolor kafelek. Dobrze utrzymane, ale przydałoby się odświeżenie. Realizując voucher przypomniałem sobie, dlaczego ostatnie kilka pobytów w Toruniu (do którego lubię wracać) spędzałem w Airbnb. Hotel przechodzony, a i niezbyt tutaj zauważają statusowców – więc cenowo lepiej wziąć Airbnb, przeważnie można znaleźć coś taniej i w obrębie starego miasta. Przedostatnim razem w Mercure Toruń ze względu na status dostałem paczkę Katarzynek i voucher, ostatnio voucher i pseudo-up od pokoju przystosowanego dla inwalidów. Więc przy następnych wizytach w Toruniu będę omijał ten hotel (aż znowu zapomnę dlaczego…)
Upgrade(? był ekspress Nespresso, co sugeruje upgrade), talerz owoców, voucher na wino\piwo\softa, późniejsze wymeldowanie (o 14) Przeważnie zatrzymywałem się w innych warszawskich hotelach Accora, w końcu trafiłem do tego. Śniadania podobne do hotelu w Lublinie - poza ciepłymi napojami, tutaj trzeba je było zamawiać. Hotel do zapomnienia, ani niczym się nie wyróżnia, ani nie było rozczarowań - chyba nadal będę wybierał hotele w centrum na podstawie ceny...
Upgrade do apartamentu, dwie pralinki w sosie malinowym, voucher na wino\piwo\softa Pobyt przekładałem kilka razy poprzez ograniczenia w podróżowaniu, miło że w końcu się udało wykorzystać. Z minusów, restauracja była czynna w sobotę do 22.00, więc jako że do hotelu przyjechałem około 21, to zamiast kończyć wieczór winem w hotelu - zaczynałem tymże.Hotel pustawy, na śniadaniu pokazuje się obsłudze na co się ma ochotę - poza napojami ciepłymi, które wciąż są samoobsługowe. Solidny 3-gwiazdkowy Mercure.
Upgrade do executive, voucher na drinka, paczka bez (bezów?), list od zespołu Pobyt miał być częścią promocji 6k wiosną, ale nie wyszło, więc realizuję go we wrześniu. Jestem w tym hotelu co roku, więc nic zaskakującego mnie nie spotkało, ale ciekawe, że po lockdownie z pokoju zniknął stojak na walizkę, szklanki do napojów oraz saszetki z kawą rozpuszczalną... Poza tym typowy Novotel, miejsce na nocny odpoczynek po intensywnym zwiedzaniu, z dobrym dojazdem zarówno do centrum, jak i na lotnisko (autobus 208). Szkoda tylko że restauracja jest czynna zaledwie do 22, więc jeśli człowiek idzie na spektakl\koncert o 20, to niebyt się może wyrobić by skorzystać z vouchera. A przecież wcześniej czas się spędza w mieście na zwiedzaniu a nie w hotelu. Tutaj dla odmiany jedzenie na śniadaniu się zamawia, ale już napoje się nalewa samemu. Ciekawy pomysł jest na sztućce - każdy zestaw zapakowany jest w kopertę. Łyżeczek i widelczyków to nie dotyczy, leżą obok luzem...
Upgrade do apartamentu Opera, talerz owoców (swoją drogą, ktoś takie mocno "zielone" jeszcze owoce je?), czekoladki, dwa zestawy maska plus płyn do dezynfekcji, voucher na drinka (bardzo przyjemny dymiony single malt) Miło jest dostać upgrade, szczególnie do apartamentu, więc pobyt był bardzo przyjemny, o dziwo tym razem nikt nie wpadł na pomysł ćwiczeń musztry o poranku na placu smoleńskim (co mnie niemile zaskoczyło poprzednim razem), więc mogłem się obudzić o założonej porze...Już przed zmianami związanymi z korono wirusem śniadania były najgorszą częścią pobytu w Sofitelu, ale teraz to już poniżej krytyki (jak na pięciogwiazdkowy hotel oczywiście). Obsługa sobie zupełnie nie radzi i zamówienie kawy wymaga albo bardzo długiego czekania, albo trzeba łapać przemykającą obsługę. Sporo stołów jest wyłączonych z użytku, bo nie potrafią się doczekać na posprzątanie przez co najmniej kilkanaście minut. Obszar w którym zamawia się jedzenie jest dość mały, więc po pierwsze robią się duże kolejki - i sporo się w nich czeka, a po drugie obsługa się nie wyrabia i popełnia błędy. Chciałem sobie zamówić omlet, pan przyjął zamówienie i kazał wrócić za 2-3 minuty. Wtedy okazało się, że pan zapomniał. Spoko, zamówiłem znowu. Za 2-3 minuty Pana już nie było, omletu też nie... W końcu udało mi się go upolować, omlet nie pana, ale co się czekający w kolejce ludzie na mnie krzywo popatrzyli to moje. A i nie był on warty tego czekania i dopytywania się. Omlet, nie pan. No i wybór, który zawsze był średni (znowu, jak na pięciogwiazdkowy hotel) jest jeszcze bardziej ograniczony. To, że takiej plebejskiej rzeczy jak parówki (mój hotelowy guilty pleasure) nie ma, mogę zrozumieć. Ale ze zabrakło żółtego sera? Nie było żadnego ciasta czy ciastka? Ok, żółty ser donieśli jak już wychodziłem. Jeden rodzaj, bo przecież wiadomo, że Polska to nie Francja i ser tutaj dzieli się na biały i żółty.