Nowy hotel blisko centrum miasta, ok. 6,5 km od lotniska, wszystko świeże, nowoczesne i komfortowe, pokoje bardzo wygodne z ładnymi widokami, super przestronny prysznic, ekspres do kawy, wieczorny T-D service. Ogromny, zróżnicowany bufet śniadaniowy z wieloma lokalnymi pozycjami i możliwością zamawiania jedzenia na kilku stacjach live-cooking. Na dachu hotelu jest basen, niestety niepodgrzewany, więc o tej porze roku trochę za chłodno na kąpiele + bar, w którym wieczorem (są grzejniki gazowe) można wypić drinka, często muzyka na żywo itp. Dość fajnie wyposażona siłownia, dla chętnych centrum spa z masażami itp. Fantastyczna obsługa od recepcji po restaurację: zawsze uśmiechnięta, pomocna, niezwykle serdeczna i zmotywowana
Standardowy hotel lotniskowy - zaletą jest położenie przy samym T4 na LHR więc nie trzeba korzystać z jakiś shuttle busów itp. Z T4 można łatwo dostać się do T2-3 i nieco trudniej (z przesiadką) do T5 używając metra / E. Line. Sam hotel jest nowoczesny, dobrze utrzymany, pokoje typowe bez żadnych sensacji, na plus kapsułkowy ekspres do kawy. Całkiem nienajgorzej, jak na hotele, wyposażona siłownia pod kątem trx siłowego a nie tylko cardio. Śniadanie w formie rozbudowanego bufetu, niczego w nim nie brakuje, serwowane od 5:30 (kontynentalne) oraz od 6 (full)
Klasyka na Bali - hotel ma swoje duże zalety, ale i pewne wady - piękna lokalizacja, ale zarazem jest ona też wadą, bo oznacza sporą odległość od głównych atrakcji wyspy czy choćby części imprezowej. W trakcie mojej wizyty w hotelu mieszkał prezydent Zimababwe (akurat był jakiś szczyt Azja-Afryka) plus pełno ludzi z delegacji, więc było nieco zamieszania + dodatkowe kontrole bezpieczeństwa, ale bez problemu wcześniejsze zameldowanie, tyle że dość powolna procedura związana z formalnościami. Było możliwe też wymeldowanie nieco późniejsze, ale nie więcej niż 2 h, bo hotel w pełni zajęty (wysoki sezon) - natomiast bez problemu można było korzystać z całej infrastruktury hotelu oraz EL do kiedy się chciało. Infrastruktura wielokrotnie już opisywana więc nie będę się rozwodzić - wiele basenów, plaża (choć nieciekawa), ładny ogród, w porządku siłownia, ogólnie obiekt nie jest już najnowszy ale jest dobrze utrzymany. Miejsc na basenach w zasadzie nie brakuje, ale np. popołudniu ciężko już z dobrym wyborem, bo większości są pozajmowane. Śniadania - spory wybór ale prawdziwy mess na sali - spory tłok, dużo dzieci i rodzin itp. Na drugi dzień uciekłem na śniadanie do EL i to był świetny wybór - cisza, indywidualna obsługa, pyszne jedzenie na zamówienie. Najważniejsza kwestia: czy polecam ten hotel? Sam wybrałem go świadomie na sam koniec pobytu na wyspie, bo będąc z kumplem, który przyjechał pierwszy raz na wyspę, chciałem mu pokazać bardzo różne oblicza Bali - spokojne, resortowe, imprezowe itp. Jeśli więc celem jest klasyczny wypoczynek w otoczeniu resortowym to z pewnością jest to dobra opcja. W przeciwnym wypadku - ZDECYDOWANIE NIE, lepiej wybrać kompletnie inne lokalizacje / miejsca. Będzie taniej, może bez tak rozbudowanej infrastruktury jak tu, ale o wiele wygodniej pod kątem dostępu do różnych rzeczy i bardziej 'autentycznie'.
Wybór hotelu podyktowany był krótkim pobytem w Nairobi, a jest to jeden z 2, może 3 hoteli sieciowych zlokalizowanych w bezpośrednim sąsiedztwie lotniska. Hotel oferuje bezpłatny shuttle, ale przylatując należy się wcześniej na niego zapisać - wystarczy wysłać maila, sprawny kontakt. Po przylocie kierowcy nie było, ale zgodnie z instrukcją zadzwoniłem do niego na whatsupa i bardzo szybko się pojawił. Pokoje itp. standardowe dla Gardena, wszystko w porządku. Śniadanie w formie bufetu - nie było nadzwyczajnie rozbudowane, ale wystarczające; można zamówić też omlet. Na miejscu działa do późnych godzin restauracja i bar, gdyby ktoś chciał coś zjeść po przylocie. Do dyspozycji jest odkryty dość duży basen na tarasie + nienajgorszy siłownia. Obsługa miła, kompetentna, komunikatywna. Do centrum Nairobi można dojechać w 20-25 minut Uberem/Boltem (o ile nie ma korków), blisko jest też park narodowy i centrum żyraf (też ok. 25 min jazdy).
Hotel wybrałem z uwagi na dobrą cenę i na to, że jest zlokalizowany plus minus w połowie drogi między lotniskiem a downtown z łatwym dostępem do komunikacji publicznej (linia pomarańczowa na lotnisko i zielona). Obiekt jest nowoczesny, stosunkowo niedawno otwarty, więc wszystko jest nowe / świeże. Obsługa na luzie, miła, jak to w US. Pokój - studio z aneksem kuchennym, sofą, przestronny, jedynie był na parterze i z oknem wychodzącym na parking więc bez zasłoniętej rolety mało prywatności - na jedną noc mi to jednak nie przeszkadzało w żaden sposób. Jest mały basen (na zewnątrz) + nieduża siłownia. Zaletą Home2 są śniadania wliczone w cenę pobytu - i są one o co najmniej poziom wyżej od śniadań w Hamptonach w USA - po pierwsze jedzenie lepszej jakości, po drugie normalne talerze i sztućce a nie tektury jak w Hamptonach. Do wyboru: mini omlety, dwa rodzaje śniadaniowych hamburgerów, gotowane jajka, maszyna do gofrów z dodatkami, jogurt ze świeżymi truskawkami i innymi dodatkami, jakieś typowe wypieki jak muffins, bajgle itp., banany, ser itd. Przez cały czas dostępna kawa (zalewajka czy tam 'americano'). Jadalnia jest połączona ze strefą do pracy, w której można spokojnie posiedzieć z komputerem itp.
DiamondStandard→Higher category (room name not remembered)Upgraded
Free breakfast
Late checkout
Bottled water
Typowy w pełni funkcjonalny amerykański Hilton - jeśli komuś nie przeszkadza design z czasów Blake'a i Alexis to nie ma się do czego przyczepić. Pokoje przestronne z mikrofalówką i balkonem, obsługa miła i sprawna, w hotelu odkryty basen z leżakami (można spokojnie popływać) czynny do 22, nieduża siłownia ale przynajmniej hantle nie kończą się na 10 kg jak w wielu innych hotelach. Bezpłatny transfer z/na lotnisko co 30 minut. Śniadania w restauracji: albo bufet (23 USD+tax) albo dania a la carte - średnio kilkanaście dolców - kredyt wystrcza z grubsza na coś z karty z niewielką dopłatą. Kawy nie zamawiałem (5$) bo nie mają ekspresu, tylko amerykańska zalewajka więc szkoda kasy. Na parterze działa też mini kawiarenka z lepszą kawą i przekąskami, kanapkami itp. - kredyt można wykorzystać też tam
Starszy hotel w centru biznesowym Panamy, ok. 1,5 km spacerem od wybrzeża, w pobliżu sporo knajp i kawiarni, centra handlowe, sklepy. Do Casco Viejo można dojechać metrem (trzeba podejść do stacji), albo wygodnie Uberem za kilkanaście złotych. Pokój standardowy, przestronny, ale styl gdzieś sprzed 15 lat. Obsługa sympatyczna. Jest do dyspozycji nieduża siłowania i taras z jacuzzi fajnym widokiem na miasto. Śniadania od 6:30 w formie dość przyzwoitego bufetu, można zamówić omlet lub jajka na parę innych sposobów, są owoce, sery, wędliny, kilka opcji na ciepło, wypieki itp. Voucher niby na jedną osobę ale w praktyce pokrył napoje dla dwóch: można było zamówić dowolne pozycje z menu. Ogólnie hotel jest bardziej budżetową opcją w porównaniu do Hiltona czy WA a tych ostatnich nie ma (już) EL więc niekoniecznie jest sens dopłacać choć ich lokalizacja jest nieco bliższa promenadzie i CV.
Jedyny hotel z sieci w Medellin więc i tak nie ma wyboru, główną zaletą jest jego świetna lokalizacja w Poblado blisko sklepów, knajp i w odległości krótkiego spaceru / jazdy berem od Provenza, gdzie są kluby, bary i modne knajpy. Sam hotel to typowy Hampton w wersji południowoamerykańskiej - powtarzalny design, pokoje dość małe (są tylko Twin i Queen, nie ma więc opcji upa) i niezbyt dobrą wentylacją (bez możliwości otwarcia okna). Oświetlenie też nie do końca przemyślane - słabe w wielu miejscach, brak osobnego punktu przy biurku. Obsługa miła i sprawna, ale praktycznie wyłącznie hiszpańskojęzyczna - warto to mieć na uwadze, jeśli ktoś nie mówi - widziałem poirytowanych gości męczących się z translatorem. Hotel ma taras na ostatnim piętrze z malutkim jacuzzi z zimną wodą + symboliczną siłownię (kilka sprzętów cardio, basic wyciąg + ławeczka z hantlami max 12 kg . Śniadania w formie bufetu - głodny nikt nie wyjdzie, ale jakość jedzenia typowo hamptonowa - kilka opcji na ciepło, w tym jakiś ryż lub pieczone ziemniaki z chorizo itp, gotowane jajka, podstawę warzywa, ser, wędlina jednego rodzaju, świeże owoce, jogurt, płatki, przemysłowe wypieki, zalewana kawa. Czasem obsługa przechodzi między gośćmi i częstuje dodatkowo jakimiś przekąskami. Ogólnie polecam jeśli ktoś chce zaliczyć pobyt w ramach sieci i jest dobra cena - w innym wypadku wybrałbym pewnie któryś z wielu hoteli butikowych w okolicy z fajniejszym designem i lepszym zapleczem np. basenem, nawet jeśli byłby nieco droższe
Hotel świetnie położony w Puerto Madero, po przybyciu ok. 11:30 nie było jeszcze pokoju dostępnego - trwał jakiś kongres i wszystko zajęte / nieprzygotowane, więc recepcja poprosiła o oczekiwanie w EL na pokój, który miał być gotowy w 1,5-2h i ostatecznie ok. 13:30 odebrałem klucze. Z powodu obłożenia + wcześniejszego zameldowania nie było dostępnego upa, ale generalnie wszystkie pokoje są przestronne i wygodnie urządzone z bardzo szeroką kanapą, wnękową szafą i dużą łazienką. W hotelu dobrze wyposażona siłownia niestety czynna tylko do 21. Są też dwie sauny i odkryty podgrzewany basen, który świetnie się sprawdza przy ładnej zimowej pogodzie teraz (generalnie codziennie jest 18-20 C). Na śniadanie nie schodziłem do głównej restauracji, gdyż bufet w EL był dla mnie wystarczający: jajka na zamówienie, 4 opcje na ciepło, sery, wędliny, warzywa na zimno w paru odsłonach i sałatkach, sporo wypieków, ciastek, owoce, jogurty itp. Wszystko dobrej jakości. Do tego cisza i spokój. Na uwagę zasługuje też wszędzie bardzo miły i kompetentny personel
Hotel wybrałem z dwóch względów: miałem poranny wylot więc chciałem być bliżej lotniska, a drugi i ważniejszy: akurat w ten dzień były jakieś eventy w mieście, więc wszystkie hotele miały dużo wyższe niż normalne stawki - nawet ten BW liczył sobie prawie 300 AUD w ten dzień a normalne stawki są zwykle tutaj o połowę niższe; szczęśliwie w punktach stawka pozostała standardowa. Hotel jest zlokalizowany tuż na przeciwko stacji Doomben, z której można co 30 min w ciągu dnia (poza niedzielami i świętami) dojechać bezpośrednio do centrum pociągiem; z kolei do lotniska nie ma wygodnego połączenia ani hotel nie oferuje shuttle (bezpłatnego czy nawet płatnego) więc pozostaje taxi/uber itp. za 20++ AUD; czas dojazdu ok. 12-15 minut. W okolicach jest dzielnica mieszkalna, gdzie nowoczesne wille i apartamenty mieszają się z drewnianymi bida-domkami. W odległości 15 min spaceru można dojść do ulicy z licznymi knajpami, barami, sklepami i nadbrzeża rzeki z terenami spacerowymi itp. Sam hotel to typowy motel - recepcja czynna tylko od 7 do 19, pokoje czyste, przestronne, klasycznie wyposażone z mini aneksami kuchennymi ale parterowe są strasznie ciemne w środku + dla zachowania intymności trzeba praktycznie cały czas mieć dodatkowo zasłonięte kotary. Wifi słabej jakości, często przerywało. W stawce wliczone jest jakieś śniadanie, raczej bardzo basic, ale serwują je dopiero od 7 rano co dla hotelu lotniskowego jest zdecydowanie zbyt późną porą - w każdym razie nie korzystałem. Jest jakiś malutki basen odkryty, brak siłowni. Ogólnie polecam tylko w razie braku sensowniejszych alternatyw lub w przypadku dobrej okazji do spalenia punktów w BW.