brak
Bardzo fajny hotel znajdujący się przy lotnisku, choć znaczy to tyle, że widać z niego dobrze pas startowy. Droga do lotniska to już spory kawałek, który w połączeniu ze słabą pogodą raczej zachęca do skorzystania z autobusu. Do przystanku kilkaset metrów. Wystrój hotelu typowy dla Moxy, podgrzewana podłoga w łazience, śniadanie lepsze niż w innych Moxy. To co robi różnicę, to fenomenalny recepcjo-bar, z widokiem na pas startowy i góry - na ostatnim poziomie jest całe przeszkolne piętro, dużo foteli i kanap, gry planszowe, bilard, piłkarzyki, możliwość wyjścia na otwarty balkon. Aż chciało się tam siedzieć i faktycznie siedziało wiele osób. Poza tym przy hotelu jest park handlowy - m.in. dwa duże markety spożywcze, burger king, jakaś pizza
GoldKing Deluxe Room with Skyline View→King Premier with Skyline ViewUpgraded
Free breakfast
Late checkout
Early check-in
Fruit plate / sweets
upgrade do King Premier with Skyline View, śniadanie, wczesne zameldowanie, późne wymeldowanie, wstawka
Bardzo fajny hotel. Spodziewałem się jakiegoś rozczarowania oraz postarzałego produktu, a było zaskakująco dobrze. Bardzo duży pokój w stylu art deco, w zasadzie wszystko było świetnie utrzymane, cała ściana pokoju to szyby z widokiem na miasto (kilka wieżowców z Sheikh Zayed Road), bardzo przestronna łazienka z oddzielnym prysznicem, wanną, dwiema umywalkami, z kosmetykami Aesop. Przestrzenie ogólne hotelu też bardzo ładne i dobrze utrzymane, choć nieco irytował mnie zbyt intensywny zapach świątecznych odświeżaczy powietrza. Ładny świąteczny wystrój. Basen trochę mniej zadbany. Niektóre ręczniki poszarpane i podniszczone (choć doceniam bardzo pomysł, że miały kapturek, który nie pozwala się im ześlizgnąć z poduszek leżaka), również stolarka podłogowa - posadzka z drewna mocno podniszczona z ubytkami, że w jakimś niefortunnym scenariuszu można by pewnie sobie zrobić krzywdę. Poza tym jest widoczek na Burj Khalifa. Atmosfera w hotelu bez jakiegoś nadęcia, obsługa miła i skora do small talku, ale nie nadskakująca. Wstawka w pokoju nawiązująca do Nowego Roku (meldowałem się na Sylwestra) - deską z czekoladkami, kartką kalendarza 1 stycznia 2025 wykonaną z czekolady i szpulą filmu, mającą być wizualizacją wspomnień z całego roku, też z czekolady. Razem z tym był liścik z przeprosinami za ograniczenia ze względu na organizowaną imprezę noworoczną oraz informacja o przedłużeniu śniadania do 12:00. Śniadanie było świetne - część główna ala carte (m.in. jajka po benedyktyńsku, florencku, tosty z guacamole i jajkiem i kilka innych opcji, których nie pamiętam) - wszystko, co próbowałem, było świetne. Przy okazji obsługa pyta jak bardzo ugotowane mają być jajka. Oprócz tego dostępny jest bufet, który w głównej mierze składa się z owoców, warzyw, wędlin, ryb, serów, wypieków i dodatków. Posiłki na ciepło dość ograniczone, czego jednak w ogóle nie traktowałem jako minus, bo wszystko inne było bardzo orginalnie dobrane. Zdecydowanie jedno z lepszych śniadań hotelowych. Ogólnie 10/10, faktycznie miałem wrażenie, że to jeden z najlepszych hoteli w jakich byłem. Może mój pozytywny stosunek wynika odrobinę z tego, że wcale się nie nastawiałem na takie doświadczenie .
up do analogicznego pokoju premium, który różni się tylko tym, że jest na wyższym piętrze, jakieś tradycyjny deser jako wstawka, późny check-out, voucher na 300 THB, dla trzeciej osoby dostawka bezpłatna
Bardzo fajny hotel, którego jedną z najlepszych stron jest bardzo uprzejma i miła obsługa. Ale i pod innymi względami hotel się świetnie broni, a w zasadzie nie ma mu czego zarzucić, bo wygląda na nowy. Pokój był nowy, ładny, w zasadzie dość skromny, z przestronną łazienką. Hotel dba o nawodnienie gości, rzadko widywałem żeby zostawiano w pokoju tyle wody. Świetny basen z ładnym widokiem na wieżowce miasta, świetna siłownia, z nowoczesnym sprzętem i podobnym widokiem jak basen. Bardzo komfortowe, czyste i przestronne przebieralnie na poziomie basenu (siłownia poziom wyżej). Na samej górze koreańska restauracja z bardzo dobrym widokiem, choć oczywiście nie jest to najlepszy rooftop bar w Bangkoku, ale ma bardzo dobre ceny (jako miejsce do którego można wejść ot tak i niewiele kosztuje to świetny substytut skybaru). Jedyny problem, że większość potraw jest raczej ostra, co okazało się być pewnym problemem dla moich towarzyszek. Śniadanie bardzo bogate i smaczne, na wyróżnienie zasługuje stanowisko live cooking z ramenem czy też ogólnie azjatyckimi zupkami. Egzotycznych produktów całe mnóstwo. Nietypowe rozwiązania na tle innych hoteli to popołudniowy drink dla wszystkich gości (Lao Khao) oraz Emergency Popsicle Line dla dzieci, które mogą sobie zamówić w lody. Długo się zastanawiałem jako hotel w Bangkoku wybrać - wisiały mi rezerwacje w Indigo i IC, ostatecznie wybrałem ten, trochę w ramach eksperymentu i testu marki, no i nie żałuję
Platinum EliteKing Standard→Same room as bookedNo upgrade
Early check-in
Welcome gift
Fruit plate / sweets
bardzo wczesny check-in, jakieś czekoladki jako wstawka, drink powitalny
Zdecydowanie tak. To był najlepszy hotel w jakim byłem pod względem desingu i dbałości o szczegóły, z mnóstwem nawiązań do lokalnej kultury. Nawet jest stolik dostosowany do gry w cognak (są też kulki do gry). Przestrzenie wspólne równie ładne, w kilku miejscach świetny widok na nowy, drugi najwyższy budynek świata (Merdeka 118) i wieżę telewizyjną, natomiast Petronas Twin Towers jest w zasadzie niewidoczny. Na najwyższym piętrze ładny, przestronny basen, z dużą ilością zieleni. Śniadanie było dość tanie (47 złotych na osobę) i bardzo oryginalne, z bardzo dużą ilością akcentów lokalnych czy regionalnych, ale w nowoczesnym wydaniu, z niewielką ilością akcentów europejskich. To co zasługuje na największą uwagę to stacja live cooking, gdzie możemy zamówić zupę podawaną w kociołku, wybierając jeden z kilku zestawów makaronu z dodatkami oraz różnych wielkości krewetki (można też zamówić jajka, ale to mniej istotne). Kucharz gotuje to na naszych oczach we wrzątku (dość szybko), odcedza i zalewa bulionem (są różne do wyboru, ostre i nieostre) i wbija jajko. Poza tym w restauracji składniki do przygotowania Nasi Lamak oraz różne produkty z matcha (desery, pieczywo). Ogólnie liczba nowości przekroczyła moje zdolności poznawcze i żołądkowe, więc dużej części nie zapamiętałem i nie spróbowałem. Drink powitalny bez żadnego vouchera, a na pokój, do wyboru wino, piwo, mocktail - i ten ostatni bardzo nijaki. Sam bar ładny z niezłym widokiem. Jak na Indigo zaskakująco duży pokój
DiamondKing Lake View Balcony→Same room as bookedNo upgrade
Free breakfast
śniadanie
Najgorszy z wymienionych, bo już dość stary, ale nie ma dramatu, wydaje się, że był odświeżany jakiś czas temu. Duży balkon z widokiem na jezioro, ale nic porywającego, może bez smogu prezentowałoby się to lepiej, bo gór po drugiej stronie jeziora w zasadzie nie widać. Z balkonu zobaczymy też lotnisko i startujące/lądujące samoloty - to już dużo ciekawsze. Najbardziej razi to, że drzwi są nieszczelne i czuć zapach fajek jeśli komuś się zachce palić, a niestety często się to zdarza. Balkonu też za bardzo nie ma co otwierać, bo czuć smog, aż drapie w gardło. Przyzwoita strefa SPA - basen w którym da się popływać, sauna mokra, sauna sucha, hamam, siłownia z nowym sprzętem, klimatyczne podświetlenie i orientalna muzyka. Jak to często bywa w Turcji należy mieć czepek, ale można przynajmniej kupić na miejscu za rozsądną kwotę (60 TRY). Śniadanie dużo lepsze pod względem sekcji ciepłych potraw od pozostałych. Tu wyraźnie zaznaczona sekcja live cooking. Wybór innych produktów też całkiem pokaźny. Po prawej stronie od recepcji kącik z kanapami, telewizją, automatem z przekąskami i napojami oraz darmową kawą z ekspresu i herbatą
DiamondTwin Mountain View→Same room as bookedNo upgrade
Free breakfast
Fruit plate / sweets
śniadanie, wstawka z owocami, żadnego upgrade, w zasadzie to przez cały pobyt w Turcji nikt na recepcji nawet nie wspomina o statusie czy przywilejach, tak samo było przy poprzednich pobytach
Bardzo fajny hotel, nowy, stylowy, fajna strefa SPA i basen. Z pokoju widok na góry, ale nic spektakularnego. Łatwy dojazd z dworca czy lotniska, bo hotel jest na brzegu miasta od strony wylotówki, gdzie znajdują się rzeczone obiekty. Naprzeciwko w odległości krótkiego spaceru jest duże i nowoczesne centrum handlowe z dużą liczbą restauracji i kawiarni. W hotelu znajdziemy jeszcze sklep narciarski. Największym mankamentem hotelu jest śniadanie, które jest jednocześnie bogate i biedne. Świetny wybór tureckich wypieków, serów, warzyw i innej zieleniny, sosów i różnych słodkości, pankejki, gofrownica, natomiast wybór ciepłych dań i mięsa jest żaden. Mięso to przede wszystkim słabe tureckie wędliny. Na ciepło menemen, jakaś dziwna jajecznica, ziemniaki i czasem kiełbaski. W tej samej sekcji były też jakieś wypieki na ciepło, ale borek gorszy jak w biedronce. Na szczęście można poprosić o jajka, ale też łatwo nie jest, bo obsługa ani trochę nie zna angielskiego - trzeba się wspomóc translatorem jeśli się nie zna tureckiego. Przyjechałem tam na narty i choć hotel znajduje się kilka kilometrów od stoku to bardzo dobrze się sprawdzało - śniadanie, narty, turecki fastfood w galerii handlowej, relaks w strefie SPA, a stawka punktowa bardzo przyzwoita, na Sylwestra taka jak zwykle
upgrade do King Family Room, a informacja o upgradzie pojawiła się dwa dni przed w apce, śniadanie, jakaś skromna wstawka w postaci czegoś podobnego do mieszanki studenckiej
Całkiem przyjemny i dość nowy hotel. Jest w nim nawet basen, o czym nie ma w zasadzie nigdzie informacji. W hotelu bywa chłodno, ale klima w pokoju działa jak porządny piec - miło tam wejść z mrozu. Przyjemne śniadanie, dużo produktów tureckich i regionalnych, ale drobny minus to skromny wybór czegokolwiek na ciepło. W tej stawce super sprawa
śniadanie, wstawka, późne wymeldowanie, mały upgrade do pokoju z widokiem na miasto - wszystko proaktywnie, personel sam informował i dopytywał
Tak, to bardzo dobry hotel. W pokoju zastałem wiaderko z lodem i winem musującym oraz kraftową czekoladę. I jeśli to był gratis od hotelu, to standardowe "wyposażenie" też jest całkiem fajne - oprócz standardowych saszetek z kawą i herbatą była też tabliczka lepszej czekolady oraz dwie duże saszetki z warszawskiej palarni kawy oraz zestaw do jej parzenia z papierowymi filtrami i specjalnym dzbankiem. Fajne urozmaicenie. Pokój, mimo że dość podstawowy, to jednak całkiem przestronny i zupełnie wystarczający. Widok z okna nie jest jakoś porywający, w tle wieżowce, bliżej rozkopane działki. W łazience było dość chłodno, ale jest tam elektryczny grzejnik, który można sobie podkręcić. Słabe telewizory, ich system muli i zacina, obejrzeć sobie coś na YT było nierealne. Skromna siłownia i malutka sauna, ale dobrze nagrzana. Śniadanie bardzo dobre, jedyne o co bym się przyczepił, to to, że przy bufecie było ciasno. Ale dzięki temu napchali tam nader dużo produktów. To co rzadziej spotykane to naleśniki z twarogiem i jajka po benedyktyńsku w bemarze (niestety kosztem ich jakości). Jest też live cooking, ale jakoś dziwnie zorganizowany, bo pani kucharki więcej nie było niż była. Dobry wybór serów i wędlinek. W skrócie - świetny bufet, coraz rzadziej się takie spotyka
Gold EliteSuite Studio (standard)→Same room as bookedNo upgrade
Late checkout
Early check-in
wcześniejsze zameldowanie, późniejsze wymeldowanie
Tak, to całkiem przyjemny hotel. Pokoje chyba były niedawno odświeżane (Chelsea Tower w którym mieści się hotel wybudowano w 2005 roku, windy i korytarze mogą pamiętać ten czas, ale pokoje są zdecydowanie nowsze), bo wszystko wygląda na nowe, design współczesny, choć niemal doskonale nijaki. W pokoju był balkon, pralko-szuszarka i jakieś podstawowe wyposażenie kuchni. Budynek jest bardzo wysoki, są więc niezłe widoki, niektóre pokoje mają świetny widok na Burj Khalifa. Śniadanie okej, ale też nie ma tam niczego wyjątkowego. To co mi się najbardziej podobało to część wypoczynkowa - na jednym z pięter jest łącznik prowadzący na basen i siłownię. Przed łącznikiem są pomieszczenia z fotelami, bilardem i książkami (bardzo różnymi, mi przypadła do gustu jakaś z prefabrykowanymi materiałami w architekturze ) , jest też punkt konsultacji wycieczek. Sam basen bardzo fajny, dużo miejsca, duża niecka, jest też whirlpool, a do tego widok na wieżowce z Sheikh Zaid Highway
Diamond EliteStandard Room→King Premium High Floor, Lounge AccessUpgraded
Free breakfast
Lounge access
Bonus points
śniadanie, 600 punktów, upgrade do King Premium High Floor Lounge Access
Tak, to był bardzo udany pobyt. Hotel choć znajduje się daleko od centrum miasta to można powiedzieć, że ma bardzo dobrą lokalizację. Łatwo dotrzeć do niego z lotniska - bezpośredni pociąg jedzie ok. 6 minut, a od przystanku jest chwila spacerem (200 metrów). Tyle samo jest do przystanku metra i największej w Danii galerii handlowej. Jeszcze bliżej hotelu znajduje się hala widowiskowa. Z hotelu można bardzo szybko dotrzeć na lotnisko oraz trochę wolniej do centrum miasta. Sam hotel ma już swoje lata, choć z zewnątrz prezentuje się bardzo nowocześnie oraz hall robi spektakularne wrażenie, bo to bardziej ogród/palmiarnia. Windy są rozklekotane i głośne, a korytarze stare, zużyte i skrzypi podłoga. Lepiej jest z pokojami, bo te musiały być jakiś czas temu odświeżone. Prosty, skandynawski styl, ale pokój był przestronny, a w dużej łazience była nawet podgrzewana podłoga. Z pokoju miałem widok na most nad Sundem, pobliskie biurowce/wieżowce oraz galerię handlową.Śniadanie było bardzo okej, ale też nie było w nim nic wyjątkowego. Z lokalnych akcentów dwa rodzaje przekąski ze śledzia w różnych sosach oraz więcej łososia niż zwykle. Na ciepło typowy english breakfast, a wybór warzyw niestety dość skromny. Do tego jeszcze naleśniki ze sporym wyborem dodatków (m.in. rzadziej spotykane w hotelach masło orzechowe i syrop z agawy) i owoców. Personel bardzo rzeczowy ale i miły, szybki check-in i jeszcze szybszy check-out.